|
autor:
drc
ZTG moimi oczami ... wszystkimi czterema :)
Zostałem poproszony o napisanie kilku słów na temat moich odczuć i doświadczeń z tegorocznego zjazdu "twórców" gier. Od razu zaznaczę, że nie napiszę drugiego "Pana Tadeusza", bo jak pewnie większość z uczestników ZTG 09 zdążyła zauważyć nie jestem zbytnio rozgadany, więc i rozpisywał się nie będę, tym bardziej że dziś deadline.
Po tragicznej wręcz podróży pociągiem (gdzie ta Europa ? ) dotarłem do stolicy jako jeden z ostatnich uczestników. Po chwili na odsapnięcie i przywitanie z ekipą, organizatorzy zabrali nas do sali konferencyjnej by oficjalnie rozpocząć zjazd. Nic niby istotnego, ale zauważyłem, że coś szwankuje w organizacji... okazało się nagle, że mamy tą salę do dyspozycji na jeszcze kilka godzin. Okiej nic w tym złego, ale wydaje się, że nikt nie był na to przygotowany. Większość ludzi rozeszła się po pokojach, mieście czy gdzie oni tam poszli i z wieczorka integracyjnego niewiele wyszło.
Nazajutrz ok 11 zebraliśmy sie w grupę (w tych czapkach CT wyglądaliśmy jak przerośnięta kolonia dlatego pewnie ludzie na nas dziwnie patrzyli na ulicy) by wyruszyć na miejsce, w którym odbywały się prelekcje. Dość przyjemna lokalizacja sąsiadująca z "przesympatyczną" budką gdzie można było się posilić MAX- DOGIEM ze serem tudzież innym Fast-foodem. Jeździliśmy tam przez 3 dni by wysłuchać co koledzy twórcy mają nam do pokazania.
Nie wiem, może wyjdzie tak, że marudzę, ale odniosłem wrażenie, że część prelekcji była zrobiona na przerwie między wuefem i fizyką. Nie było tragedii bo z 9 prezentacji nie podobało mi się lub mnie najnormalniej w świecie znudziło tylko/aż 4. Chcecie wiedzieć jakie proszę: Reklama w grach - nie mówię o fleszówkach, mistrzowski gamework, sprawozdanie z CC09 i fakty i mity betatestingu. Albo nudne albo oczywiste, no ewentualnie przeczytane z prezentacji jak w przypadku reklamy w grach. Cała reszta zwłaszcza projekty draq i Mr Knife, Stocznia czy kontrowersje w grach oceniam bardzo pozytywnie. Słuchaliśmy, czasem o coś ktoś zapytał, popijaliśmy herbatkę i kawę serwowane przez Bedzia i w ten sposób spędzaliśmy czas do ok. 17, by następnie wrócić do Hotelu lub jak robili nieliczni wybrać się na miasto.
Właśnie tego mi szkoda, jakiegoś większego zwiedzania jak na prawdziwą kolonie przystało. Niestety nie wszystkim udało się cokolwiek zobaczyć. Nie udało się zorganizować takiego wypadu w większej grupie, bo część z nas nie miała na to ochoty. Inni jak na przykład ja, bez przewodnika nie czuli się zbyt pewnie by samodzielnie zwiedzać stolicę, a że właściwie tylko Pikor i Platyna jako mieszkańcy Warszawy nadawaliby się na takowych, właściwie wszystko zależało od nich, a że mieszkali w swoich domach to wyszło jak wyszło. Była wycieczka na basen i kilka samodzielnych wypraw, ale to wszystko (bynajmniej przez te dni w których ja tam byłem) , a szkoda bo jest w Warszawie kilka ciekawych miejsc wartych obejrzenia. Co robiliśmy w pokojach ? Hmm... różne takie. Jedni grali, inni tworzyli, a jeszcze inni imprezowali. W całości troszkę przeszkadzał fakt, że to hotel, a to ogranicza bo trzeba w wielu kwestiach się ograniczać.
Kończąc powoli należałoby jakoś podsumować swoje przemyślenia. W sumie to nie wiem za bardzo czego się spodziewałem po zjeździe, było to moje pierwsze tego typu spotkanie z ludźmi, których "znałem" wcześniej tylko z sieci. Spotkanie z ludźmi, których łączy ta sama pasja. Oczywiście część z nas podchodzi do tworzenia gier tak jak ja czyli bardziej hobbystycznie, inni są wkręceni na maxa i chyba życie za klikanie by oddali :P. Jeszcze jedna część, przyjechała się zabawić, zintegrować i wypoczywać w końcu to lato i każdy spędza ten czas jak sobie chce. To samej imprezie mogę tylko coś zarzucić, a właściwie jej niedoorganizowaniu. Choć były jacuzzi, sauna, siłownia itd. chyba lepszym rozwiązaniem byłoby mieszkać w jakimś akademiku, bez drzwi na kartę, bez nadwrażliwej ochrony. Pewnie byłaby tam większa swoboda ruchu miedzy pokojami i części z nas łatwiej byłoby się zaaklimatyzować. Tak jak myślę spora część uczestników nie żałuję, ale dam czwóreczkę. Na przyszłość życząc tak sobie jak i wam czegoś z większym przytupem, czegoś mniej klikowego... bardziej Multi platformowego (znaczy się, żeby inne frakcje twórców też nas odwiedziły, bo cokolwiek słyszeliście nie gryziemy), a zwłaszcza większego dystansu do całego tego tworzenia gier chociaż na te kilka dni.
Ja najwięcej zobaczyłem, podejrzałem i dowiedziałem się o tworzeniu i samych twórcach w pokojach przy rozmowach, a nie na prelekcjach. I na przyszłość więcej integracji, to że organizatorzy nie popierają takich zabaw nie znaczy że muszą siedzieć w pokojach. To tyle i ...
DO ZOBACZENIA ZA ROK!
|