Kwadratusy – plaga klików
 

autor: Aleksa i Gawronk (mutanty z Top Secret)


 

 

Gawronk:

Nie umiesz robić gier? Nie umiesz, bo nie programujesz.. ani nie rysujesz, jednak jeśli odrobinkę tam umiesz w paincie prostokąt narysować i o zgrozo chełpisz się tym, że umiesz robić gry, bo posiadasz MMF2dev… już wiemy co to będzie za gra! Bohaterem nie będzie nic innego jak kwadrat, jakiś robotopodobny, kwadrat z dwiema animacjami: lewo i prawo. Morda duża, z jednym lub dwoma oczyskami (również kwadratowymi) i ewentualnie krecha ust.. to raz po prawej, a raz po lewej. Oto co gracz zostanie zmuszony podziwiać przez całą grę. Uśmiechnięty kwadrat.

 

Aleksa:

A gdyby tak narysować koło? Koło to już coś, wszak cały rozwój cywilizacji zaczął się od wynalezienia koła. Tak, koło to potęga! Z kółkiem w klikach można zrobić wiele, oto prosty przykład gry kulistej: małe kółko + duże kółko = wielka wojna światów. No, wypraszam sobie, proszę nie rysować mi tu kołek na czole..! Zresztą same światy z kółek to banał; z kołek w mig można stworzyć piłki, stwory, latające statki UFO, a z łączonych kół i elips wykreować ciekawe postacie, demony...

 

Gawronk:

Koło? Daj spokój… to już najwyższa szkoła umiejętności kreacji. Klikowcy to nie mają, ani chęci, ani czasu zgłębiać obłości, cieniowania po linii nieprostej, refleksy świetlne.. o nie! Kwadrat, klik klik i już gotowa gra. Do tego kwadrat nie ma problemów z kolizją (nie zaklinuje się, nie zahaczy o cokolwiek.. ale idealnie przykleja się do sufitu.) Świat krzywych (przetrudnych) kreacji odpada… zdecydowanie u klikowców!

 

Aleksa:

Racja! Faktycznie zaletą kwadratu jest jego.. prostota. I siła oddziaływania na wyobraźnię gracza. Kwadrat ułatwia tworzenie, a twórca gier skupia się na innych problemach: na układaniu poziomów, wymyślaniu fabuły lub komponowaniu muzyki.

 

Gawronk:

To gry klikowe, kwadratusowate, powinny zatem podbijać serca graczy… a tak nie jest. Kwadratowe, czyli sztywne jest wszystko, fabuła, animacje, przeciwnicy, gameplay tak nudny i przewidywalny jak liczba boków kwadratu. Zatem kwadrat to synonim leniucha i jak widzę kolejną grę z kwadratem w roli głównej, to nawet nie gram dalej. Wszystkie niemal klikowe kwadratusy to dno ludzkiej kreacji.

 

Aleksa:

Bo kwadrat z natury jest figurą skostniałą i do bólu powtarzalną. Rozejrzyj się po świecie (tym rzeczywistym!), kwadratowe są domy, pudełka CD-ROM, a nawet kosze na śmieci. Wszystko to jest powszechne, obcykane, nie wywołuje żadnych emocji. Nie ma w tym żadnej nowości i tu właśnie leży sedno rzeczy – w nowości. Dlatego gracz, widząc na screenie tysiącsetnodwudziesty kwadrat nie ma ochoty w to grać.

 

Gawronk:

Ależ ciekawie narysowany kwadrat przykuje oko nawet niewyrobionej w świecie gier staruszka… ale to tylko marzenia ściętej głowy. Klikowcy idą po najprostszej linii oporu, siląc się jedynie na narysowanie kwadratu, czasem kto zbierze w sobie więcej siły i dorysuje z każdej strony jednakowy cień wewnętrzny. Na więcej ich nie stać. Pięć minut rysowania, pięć minut klikania, pięć minut bezładnego układania poziomów i gra gotowa!

 

Aleksa:

Ciekawe z czego wynika taka niecierpliwość.. Może to kwestia dzisiejszego pokolenia, epoki fast-food, szybkiego tempa życia.. Nie mam czasu posiedzieć nad projektem, pomyśleć, zastanowić się, tylko szast, prast, i wrzucam swoją megahiperwypasioną grę w net, eureka! Jestem geniuszem, podziwiajcie! Taki kwadratus wydaje się być wystarczający do pochwalenia się swoimi jakże unikatowymi umiejętnościami robienia gier…

 

Copyright (c) 2005-2009 Ślimaczek