|
|
|
||
|
|
|||
| Crazy Compo 01 – relacja / refleksja? | |||
|
autor: deerKP
Dwie gry… od Joodorowskich i Zozolowatych. Słabe to i to. Wszystkie te dwie (na 12, czy 5) wypasione gry na Crazy Compo 01 dostają tak mało punktów, że nie przechodzą pod nóż analizy. Zatem lania wody nie przewiduję w tym artykule. Bieda, jak cała nasza kochana Pestka. Co zatem pisać? Sam żal się wyleje, a bo co? Pominę fakt, że nikt nie jara się moją rozpikselowaną grafiką na białym, chybionym, niemoim tle… też ten ponury fakt, że nikt nie czuje się swojo pracując nad cudzą grafiką, czy niewygodną w użyciu.. ani też serię nieszczęść jak odciągające od komputera Yuwenalia, szkolne obowiązki, praca… nie ważne. Mamy jako zbiorowość parszywego LENIUCHA! To jest prawdą i zasadą pierwszą!
Co jeft kudwa?
{kilkanaście minut pauzy} Konkursy, wszelkie duże, małe, z nagrodami, bez, wirtualne, realne, alkoholowe, tymczasowe, najkibołdersowe, FGowe, kompotowe, batalie, bitwiska globalne, kompoty i kompociska… wszystko to jako tako działa i przykuwa uwagę na pewno 90% czynnej pestki (martwych nicków, jakieś tysiące forumowiczów nie liczę), z czego faktycznie robią coś i wysyłają góra kilka palców u ręki. Nigdy chyba dwóch rąk, mizernie, a jeszcze marniej to – że zazwyczaj ci aktywni akurat odkładają na bok aktualnie prowadzone większe produkcje… a jak wracają jakimś cudem do nich to już ogłaszają następną potyczkę i znów odkład i odkład i odkład. Bez końca. Olewasz konkursy? Krzywo się na to patrzy. Robisz wielką grę? Hahahahhha. Kto uwierzy? W głowie sobie układa marzenia o megagameplayu… wracaj do walki. To nasz pestkowy obowiązek. Zbieraj prestiż i kolorki!
No szlag! Te konkursy to jakaś plaga! Odrywają nas, od nieudolnych zresztą, prób robienia większych gier, a tych co nic nie robią, do zasilania frekwencji grami - miernotami. Im krótszy termin realizacji tym gorzej. Jakby kliki wybitnie utrudniały stworzenie fajnej giereczki w parę chwil. Paradoks! A dużo czasu? Dwa tygodnie w wakacje nie wystarczą, by zrobić skończone dziełko. Nie nie… demo goni demo. Bo to łatwe krzyknąć raz, a efektownie i spektakularnie… a gdy przyjdzie do śpiewania całości, żmudnego układania więcej niż jednej planszy, kombinowania jak tu gracza zatrzymać, jak sprawić aby zechciał dalej podziwiać naszą marną grafikę i wciąż zbierać kółeczka na gradientowym tle. Dwie plansze to już 4x więcej pracy.. 8 plansz? 32x więcej roboty… by to ze sobą zespolić, przetestować i tak dalej. O nie. Robimy demko, jakiś tani efekcior i już jestem słaaaawny!
Lać i na to! Jedna, dwie gry z konkursów mają szansę przez autorów na rozwój w pełne dzieła… reszta jakby po deadline konkursów opada z sił. Nie rusza już tych dem na potyczki z wysiłkiem wyklinane… bo rozwalony silnik w pośpiechu, bo już sława i gloria z zajęcia 3 miejsca, bo w ogóle się grę zrobiło i można dalej brudzić na forach. Tylko to umiemy. Przechwalać się jak to wypasioną grę umiemy zrobić. Dawniej mieliśmy armię ambitnych twórców GTA, teraz znaleźli się kopiści Majkrajfta… smutno, nudno, zadupiasto. Czasem kto dla zabawy wyda mikrogierczkę, dopracowaną, calutką – fajną rzecz robioną z czystej radochy – ale to ginie po dniu, dwóch od premiery. A bo kto z nas będzie grał w takie okruszynki, nie nie… zalać łajnem, śmieciem, spamem, trollem… i od razu weselej!
Dziesiątki pustych for, stronek z jedną półgotową grą i trzema zapowiedziami Bóg wie czego. Wszędzie i u każdego niemal tak samo. Zresztą takich co mają własne wiu wiu wiu jak na lekarstwo… a jak mają to i aktualizacja raz na 4 lata… a raczej wcale.
Bo to Polska właśnie… lubimy tarzać się w drobnym piachu niż głaskać dorodne duże kamienie… ileż u nas dużych (przesadnie powiedziane – średnich) gier? Znów nam palce u jednej spoconej od tarmoszenia myszy łapy wystarczą do liczenia. Za to siebie kochamy! Za ten brak osiągnięć. Wszyscy jesteśmy sobie równi, Miernota kocha miernotę i się w miernocie pławi. Dobra, dosyć czytania ślimoka, to nic, że cztery lata oczekiwania na niego… nie ma czasu do stracenia, rób grę, no rób, śmiało, no już, od razu odpalaj MMF2a, rób – to takie proste – a jak proste to i niewarte uwagi.
|
|||
|
Copyright (c) 2005-2009 Ślimaczek |
|||