GraliĹcie kiedyĹ w coĹ absurdalnego? Ja postanowiĹem znaleĹşÄ taki tytuĹ, ktĂłry bÄdzie czymĹ odmóşdĹźajÄ cym, a jednoczeĹnie relaksujÄ cym. Po paru godzinach klikania w coĹ, co wymaga ode mnie ciÄ gĹego skupienia chciaĹem zupeĹnie zerwaÄ z wiÄkszoĹciÄ swoich komĂłrek mĂłzgowych, wrzuciÄ luz i stoczyÄ siÄ w coĹ banalnego i infantylnego. SkulaĹem siÄ prosto na tapczan oblepiony kociÄ sierĹciÄ - Fort Meow.
TytuĹ ten przyciÄ gnÄ Ĺ mojÄ uwagÄ jako jedna z taĹszych indie-nowoĹci na Steam. Dodatkowo opisywana rozgrywka wyglÄ daĹa naprawdÄ obiecujÄ co pod wzglÄdem iloĹci spÄdzonych godzin. DĹugo siÄ nie zastanawiaĹem, chcÄ c w koĹcu odpoczÄ Ä od pracy i przypomnieÄ sobie jak to jest, gdy w czasie wolnym wcale nie trzeba siÄ wysilaÄ, bo gra jest niebywale prosta. OpiszÄ Fort Meow w trzech sĹowach: odwrĂłcone Angry Birds. Mechanika produkcji nie jest duĹźo bardziej skomplikowana niĹź wĹaĹnie takie okreĹlenie, ale zostaĹa podĹoĹźona pod niÄ dodatkowa historia. Jako maĹa dziewczynka przyjeĹźdĹźamy do dziadkĂłw. Gdy docieramy na miejsce nie zastajemy nikogo w domu. Dziadek co prawda byĹ umĂłwiony na jakiĹ zabieg, ale powinien juĹź wrĂłciÄ ze szpitala. Babcia zniknÄĹa. Dom otwarty, na Ĺrodku salonu leĹźy dziennik dziadka. Wnuczka dochodzi do wniosku, Ĺźe moĹźe tu znajdzie wskazĂłwki na temat tego, co siÄ staĹo. Obiera najlepsze miejsce do czytania, czyli strych (a jakĹźe). A tu *miaaaauuuu* pac pac i dziennik leĹźy na podĹodze, a zamiast niego, na kolanach dziewczynka ma kota. SierĹciuch nie chce zejĹÄ. Ledwo go zepchnÄĹa pojawiĹ siÄ nastÄpny. I nastÄpny. Trzeba temu zaradziÄ, najlepiej zbudowaÄ sobie bazÄ z mebli i poduszek! Teraz w spokoju moĹźna oddaÄ siÄ lekturze. Ale ile kocykowy fort wytrzyma - wredne kociska nie dajÄ za wygranÄ .
Do dyspozycji mamy kolejne pomieszczenia w domu dziadkĂłw. MoĹźemy z nich wybieraÄ kolejne, coraz to bardziej zmyĹlne przedmioty, ktĂłre pomogÄ nam zaznaÄ odrobinÄ spokoju na samej gĂłrze. Dziecko samo dĹşwigaÄ sprzÄtĂłw nie moĹźe, mamy od tego robota. Nie da siÄ zebraÄ z domu od razu wszystkiego - robota trzeba naĹadowaÄ. Dodatkowo wysiĹek przeznaczony na przygotowanie fortyfikacji jest ograniczony (i z kaĹźdym sukcesem roĹnie). Zachowano tu dobry balans miÄdzy poziomem natrÄtnoĹci futrzakĂłw a dostÄpnymi elementami naszej zabudowy. CaĹoĹÄ podzielona jest na rundy. Po kaĹźdej z nich przechodzimy na nastÄpnÄ stronÄ dziennika dziadka, ktĂłre to strony wyjawiajÄ wiÄcej i wiÄcej fabuĹy i pomagajÄ zrozumieÄ czego te koty od nas tak naprawdÄ chcÄ . Teraz moĹźemy teĹź odbudowaÄ nasz mur, zebraÄ dodatkowe materiaĹy. Przed atakiem dostajemy informacjÄ o tym, kto nas zaatakuje. Bo kot kotu nierĂłwny. Jeden jest gruby, jeden jest chudy, jeden biega jak oszalaĹy w czapce z arbuza a jeszcze inny ma ze sobÄ zawsze dwĂłch kolegĂłw, ktĂłrzy w zmasowanym ataku dokonujÄ najwiÄkszych zniszczeĹ. Doniczka z kwiatkiem czy telewizor nie majÄ z kilkunastokilogramowym spaĹlakiem najmniejszych szans.
WskakujÄ c na kolejne poziomy caĹy czas zachodziĹem w gĹowÄ, jak taki gĹupi pomysĹ udaĹo siÄ zrealizowaÄ w tak wciÄ gajÄ cy sposĂłb. Po czÄĹci winiÄ uzaleĹźnienie odkrywania nowych przedmiotĂłw i historii z kaĹźdym, malutkim postÄpem. Dodatkowo wydaje mi siÄ, Ĺźe juĹź od samego poczÄ tku w mojej gĹowie daĹem Fortowi bardzo wysokÄ notÄ za oprawÄ audiowizualnÄ . Po przeskoczeniu przez proĹciutkie menu oczom ukazuje siÄ bardzo Ĺadne, dubbingowane chyba przez faceta z reklamy Werther's Original intro. Spokojny gĹos wdraĹźa gracza w prolog. Zaraz potem widzimy bardzo stonowanÄ , krÄ gĹÄ grafikÄ z grubymi konturami. MiĹy dla oka i pasujÄ cy do klimatu rozgrywki styl i muzyka: podczas ataku kociarni dynamiczna, w trybie budowania melancholijna, rodem z filmu noir. Ten ostatni kawaĹek koi nas niezmiennie od pierwszego do ostatniego etapu i tu staje siÄ trochÄ mÄczÄ cy, ale to nic - w kaĹźdym innym miejscu mamy odmienny, dobrze spasowany kawaĹek. Wszystko domykajÄ wyĹmienite efekty dĹşwiÄkowe, przypiÄte niemal do kaĹźdej akcji na ekranie. Nawet do odbijania siÄ obiektĂłw, gdy na te dziaĹajÄ siĹy grawitacji. Szkoda, Ĺźe dialogi w przerywnikach i komentarze bohaterki podczas obrony stanowiska nie sÄ rĂłwnieĹź dubbingowane - wstawiono je w denerwujÄ ce biaĹe chmurki.
Fort Knox korzysta z dobrodziejstw Clickteamowego silnika fizycznego. Jest on dobrze skonfigurowany, ale jak zwykle ma pewne bolÄ czki. GĹĂłwnym zarzutem z mojej strony jest moĹźliwoĹÄ wciĹniÄta jednego obiektu w drugi, co moĹźe sprowadziÄ na nas nieprzewidziane konsekwencje. Dlatego lepiej unikaÄ tego typu interakcji telewizora z kredensem. Jedno ma byÄ na drugim i tego siÄ trzymajmy. Na plus zaliczam niebywale intuicyjne sterowanie: LPM - przenoszenie przedmiotu, PPM - usuwanie, rolka - obracanie. SzczegĂłlnie to ostatnie rozwiÄ zanie przypadĹo mi do gustu. Silnikowo - stabilnie i diabelnie dobrze spasowane. Jak juĹź mam czepiaÄ siÄ szczegĂłĹĂłw to da siÄ odczuÄ niemiĹe Ĺcinki przy Ĺadowaniu poziomĂłw - przeskok z ekranu budowania na widok domu, podglÄ d dziennika dziadka etc.
Nie spodziewaĹem siÄ tego, ale grÄ przeszedĹem caĹÄ . CalusieĹkÄ . Zdumienie byĹo tym wiÄksze, Ĺźe nie ma tu trybu free play, ktĂłry mĂłgĹby uratowaÄ caĹoksztaĹt przed nastÄpujÄ cym komentarzem: produkcja starczy nam na gĂłra 3 godziny rozrywki. Tylko tyle. WinÄ za to ponosi bardzo ĹcisĹe zwiÄ zanie postÄpu z fabuĹÄ - kaĹźdy etap to zbliĹźenie siÄ do rozwikĹania naszej zagadki, nie ma miejsca Ĺźaden skok w bok, dodatkowe zadanie, czy koĹcowe zadanie z najwyĹźszymi poziomami trudnoĹci. AutorĂłw troszeczkÄ tĹumaczy napisana pod gierkÄ historia, ale w moim przekonaniu rozwiÄ zali to w gorszy sposĂłb. Nie ma Free Playa - niezbyt chce mi siÄ caĹoĹÄ zaczynaÄ od nowa. Gra ukoĹczona, nie muszÄ jej mieÄ na dysku. NaprawdÄ spodziewaĹbym siÄ, Ĺźe w produkcjÄ zĹoĹźonÄ z kolejnych "fal" wrogĂłw, podobnie jak w Plants vs. Zombies czy innych takich da mi moĹźliwoĹÄ doskonalenia swoich umiejÄtnoĹci na okrÄ gĹo. A tu psikus. W tym momencie moĹźna teĹź podwaĹźyÄ zasadnoĹÄ ceny na platformie Steam - przecieĹź pozycji taĹszych, nad ktĂłrymi spÄdzimy wiÄcej niĹź jeden wieczĂłr jest masa.
MiaĹo byÄ tak piÄknie, ale srogo siÄ rozczarowaĹem. JeĹli masz maĹe dziecko, kup grÄ, maluch bÄdzie wniebowziÄty. Ale tak dla siebie? Oprawa jest elegancka, ale czas, jaki spÄdziĹem na beztroskim rozerwaniu siÄ po ciÄĹźkim dniu pracy byĹ zupeĹnie niezadowalajÄ cy. ResztÄ wieczoru musiaĹem spÄdziÄ nad, pfeh, ksiÄ ĹźkÄ .
Cookie Control - Ĺlimaczek - portal wykorzystuje cookies do przechowywania informacji na twoim komputerze. [Przeczytaj informacje o uĹźywanych przez nas Cookies].
Kliknij przycisk Akceptuj Cookies, aby zaakceptowaÄ Cookies.